Sinusoida w mieście włókniarzy

Październik 9, 2017 by · Leave a Comment
Filed under: Bez kategorii 

KKP - UKS_Krystian JanikSpore wahania nastrojów zafundowały sobie zawodniczki KKP Bydgoszcz w pojedynku 6. kolejki z UKS SMS II Łódź. Prowadzenie, wyrównanie rywalek, oddanie im inicjatywy i powrót w końcówce. Po bardzo emocjonującym pojedynku zespół trenera Adama Górala zremisował w Łodzi 2:2.

Bydgoszczanki pojechały do miasta włókniarzy bez kontuzjowanej od dłuższego czasu Marty Ossowskiej oraz Ilony Raczkowskiej, która urazu nabawiła się na rozgrzewce przed meczem ze Sztormem Gdańsk. Wyjściowa jedenastka była identyczna jak w tym spotkaniu, jedyną zmianą było pojawienie się w kadrze meczowej Kingi Łukasik.

Używając stwierdzenia „początek – marzenie” wcale nie przesadzimy. Już w 4 minucie faulowana w polu karnym była Natalia Sieradzka, a „wapno” na gola pewnym uderzeniem zamieniła Monika Kaźmierczak, dla której było to już trzecie trafienie z 11 metrów w tym sezonie. 120 sekund później sytuacja się powtórzyła, gdyż w opinii sztabu szkoleniowego KKP ponownie w polu karnym nieprzepisowo zatrzymywana była Sieradzka. Tym razem jednak sędzia główna nie zdecydowała się podyktować rzutu karnego.

Kolejne minuty to przewaga naszego zespołu w posiadaniu piłki i liczbie groźnych akcji ofensywnych. Najpierw w sytuacji sam na sam po podaniu Edyty Sobczyk prosto w bramkarkę trafiła Anna Lewandowska, chwilę później bliska szczęścia była Sieradzka, a następnie znowu Lewandowska. Na kwadrans przed końcem pierwszej połowy z 25 metrów uderzyła Karolina Pancek, ale strzał z trudem obroniła Magdalena Samiec. W 43 minucie byliśmy świadkami kolejnej akcji duetu – Sobczyk-Lewandowska. Uderzała ta druga, jednak górą była ponownie bramkarka łodzianek. Przy lepiej uregulowanych celownikach KKP mógł rozstrzygnąć losy pojedynku już w pierwszej połowie. Niestety tak się nie stało, co sprawiło, że bydgoszczanki zafundowały sobie spora nerwówkę w drugiej połowie. „Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Nieco wybił nas z rytmu uraz Moniki Kaźmierczak, która na dłuższą chwilę musiała opuścić boisko. Jednak do tego momentu zdominowaliśmy zespół gospodyń, szkoda tylko, że zawodziła skuteczność” – mówi Szymon Kowalik, prezes KKP.

Tak jak początek pierwszej połowy był idealny dla bydgoszczanek, tak rozpoczęcie drugiej odsłony było jego przeciwieństwem. Już w 47 minucie rywalki za sprawą Oliwii Markowicz doprowadziły do wyrównania. Bramka ta mocno zdekoncetrowała bydgoszczanki, które zupełnie oddały pole rywalkom. Efektem był gol na 2:1 zdobyty w 62 minucie przez Annę Bergier. „Nie rozumiem tego, co się stało z naszym zespołem po wyrównującej bramce. Miałem deja vu z Gdańska, gdzie po stracie bramki jakby nie było nas na boisku. 45 minut dominacji, mamy bardzo dobre sytuacje, nie pozwalamy na wiele rywalkom, a tymczasem tracimy bramkę po błędzie Kamili Rosińskiej i oddajemy inicjatywę przeciwniczkom” – ocenia Szymon Kowalik.

Na szczęście na końcówkę spotkania wrócił KKP taki jakiego chcemy oglądać zawsze – zadziorny, ambitny i waleczny. Starania o wyrównujące trafienie przyniosły efekt w 81 minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Magdaleny Kałuzińskiej celnie głową uderzyła wprowadzona kilka minut wcześniej Wiktoria Zielińska. „Są plusy i minusy tego spotkania. Największym minusem jest to, o czym już wspominałem, czyli totalne podcięcie skrzydeł po bramce na 1:1. Cieszy natomiast, że wróciliśmy do gry w decydującym momencie i podnieśliśmy się. Cóż, jechaliśmy do Łodzi po pełną pulę i po remisie na pewno czujemy niedosyt” – podsumowuje prezes Kowalik.

6. kolejka I ligi północnej
UKS SMS II Łódź – KKP Bydgoszcz 2:2
Oliwia Markowicz 47’, Anna Bergier 62’ – Monika Kaźmierczak 4′ – rzut karny, Wiktoria Zielińska 81′

UKS SMS II: Samiec – Sagan, Kobylińska, Bergier, Marczak, Kołodziejek, Twardowska (46’ Markowicz), Stanović, Cander, Glinka (90’ Kołacha), Steczkowska. Trener: Rafał Poznański.

KKP: Rosińska – Dudek (68′ Stępień), Kaźmierczak (75′ Zielińska), Wierzbowska, Andrzejewska – Sieradzka, Pancek, Gugała, Kałuzińska (kpt) – Sobczyk, Lewandowska. Trener: Adam Góral.

Żółte kartki: Kobylińska, Cander, Stanović – Lewandowska, Sieradzka

Sędziowały: Katarzyna Misewicz – główna (Mazowiecki ZPN) oraz Martyna Kozieł, Monika Wasil

W 7. kolejce KKP pauzuje ze względu na wycofanie się z rozgrywek Błękitnych Stargard.

Pozostałe wyniki 6. kolejki:
Akademia Piłkarska LG Gdańsk – Medyk II Konin 2:4
KS Raszyn – Stomilanki Olsztyn 0:1
Dargfil Tomaszów Mazowiecki – Polonia Poznań 1:4

fot. Krystian Janik

Zwycięstwa potrzebowały jak powietrza. KKP triumfuje po raz trzeci w tym sezonie

Kwiecień 3, 2017 by · Leave a Comment
Filed under: Bez kategorii 

KKP_DS_KKP - UKS SMS IIOd 10 września ubiegłego roku czekały na kolejne ligowe zwycięstwo piłkarki KKP Bydgoszcz. Podopieczne trenera Adama Górala zyskały już nawet miano specjalistek od remisów, bowiem punktami podzieliły się aż w sześciu spotkaniach. W końcu jednak udało się dopisać do dorobku trzeci w tym sezonie komplet punktów. Zdobyty w pełni zasłużenie po meczu z wyraźną przewagą.

W busie jadącym do Stargardu zabrakło Karoliny Pancek, której dzień przed meczem zmarła babcia. Miejsce „Niny” w wyjściowej jedenastce zajęła Daria Gugała. Ponadto do kadry meczowej wróciła Anna Lewandowska.

Obserwatorzy niedzielnego meczu w Stargardzie są zgodni co do jednego: wynik spotkania nie odzwierciedla przewagi jaką osiągnęły w meczu z Błękitnymi piłkarki KKP. Bydgoszczanki rozpoczęły pojedynek odważnie i od pierwszych minut starały się narzucić rywalkom swój styl gry. „Tym razem trener Adam Góral nie zamierzał czekać na to, co pokaże nam rywal i od pierwszej minuty nasz zespół zagrał wysokim pressingiem . Okazało się to dobrym posunięciem, gdyż do 35 minuty w zasadzie nie pozwoliliśmy na nic gospodyniom” – relacjonuje Szymon Kowalik, prezes klubu.

Właśnie w 35 minucie przytrafił się naszej drużynie błąd, po którym rywalki mogły wysforować się na prowadzenie. Najpierw Kamila Rosińska wybroniła sytuację sam na sam, by po trzech sekundach obronić dobitkę. „Ostatnie 10 minut troszkę odpuściliśmy, z czego trener nie był zadowolony. Wydaje mi się, że był to efekt tego pressingu, gdyż praktycznie nie schodziliśmy z połowy gospodyń.” – kontynuuje Kowalik. Ekipa znad Brdy stworzyła sobie przynajmniej sześć sytuacji, które powinna zamienić na bramki. Najważniejszy dla losów spotkania moment miał miejsce w 27 minucie, kiedy to strzałem z rzutu wolnego z ponad 20 metrów piłkę w okienku bramki Błękitnych umieściła Monika Kaźmierczak.

„Na drugą połowę nasz zespół wyszedł chyba z jeszcze większą determinacją, ponieważ piłkę odbieraliśmy rywalkom już na 30-40 metrze. Naprawdę szkoda tych sytuacji, które stwarzaliśmy sobie z łatwością również w drugiej połowie, jednak nie potrafiliśmy postawić tej kropki nad „i”. Trzeba też przyznać, że bramkarka Błękitnych była cichym bohaterem drugiej części meczu. Wiadomo nie od dziś, że niewykorzystane sytuacje lubią się zemścić. No i gospodynie miały taką dwusetkę bodajże w 80 minucie, gdzie po jednej z nielicznych kontr rywalek wybiliśmy piłkę z linii bramkowej. Chwała naszym dziewczynom, że potrafiły wygrać ten mecz. Byliśmy zespołem lepszym w każdym elemencie gry, a zwycięstwo nieważne w jakim stylu było nam potrzebne jak powietrze. Mam tylko nadzieję, że w następnych meczach dziewczyny oszczędzą nam zdrowia i zawału, bo przypominam, że w I lidze karetek na meczach nie ma” – dodaje z uśmiechem Szymon Kowalik.

Dzięki wygranej z Błękitnymi, KKP awansował z siódmej na piątą pozycję w ligowej tabeli.

W kolejnym meczu bydgoszczanki zagrają na własnym stadionie z KS Raszyn. Mecz odbędzie się 13 kwietnia (czwartek) o godz. 18.00.

11. kolejka I ligi gr. północna
KP Błękitne Stargard – KKP Bydgoszcz 0:1 (0:1)
Monika Kaźmierczak 27’ (rzut wolny)

KKP: Kamila Rosińska – Anna Pawłowska, Paulina Wierzbowska, Monika Kaźmierczak, Joanna Dudek – Edyta Sobczyk (76’ Marta Ossowska), Daria Gugała, Joanna Daleszczyk, Magdalena Kałuzińska – Ilona Raczkowska (87’ Weronika Andrzejewska), Agata Stępień (85’ Anna Lewandowska).
Rezerwowa (nie zagrała): Daria Granowska

Błękitne: Iwona Karpicka – Kornelia Grosicka, Marina Huzarevich, Karolina Konopka (63’ Nikola Wach), Marta Krakowska – Aneta Krus, Justyna Siwek (46’ Iga Chmielewska), Ewa Smurzyńska (80’ Mirella Waszkiewicz), Karolina Struszczyk – Weronika Szuba, Katarzyna Tarnowska.
Rezerwowe (nie zagrały): Marta Rybacka, Weronika Jankowska

Żółta kartka: Stępień

Sędziowały: Magdalena Giza – główna, Sylwia Grygiel (obie Wielkopolski ZPN), Anna Topolska (Lubuski ZPN).

Pozostałe wyniki 11. kolejki:
KS Raszyn – Stilon Gorzów Wlkp. 2:0
Stomilanki Olsztyn – Medyk II Konin 1:3
Praga Warszawa – Unifreeze Górzno 3:1
Polonia Poznań – UKS SMS II Łódź 2:1

fot. Dariusz Stoński

Doba jest dla mnie za krótka – rozmowa z Szymonem Kowalikiem, prezesem KKP Bydgoszcz

Marzec 23, 2017 by · Leave a Comment
Filed under: Bez kategorii 

SKNowy prezes KKP Bydgoszcz, Szymon Kowalik w szczerej rozmowie z www.kkpbydgoszcz.pl opowiada m.in. o planach na 4-letnią kadencję, trudnej współpracy z piłkarskimi związkami, finansach klubu, zarządzaniu stadionem, oczekiwaniach sportowych i szkoleniu młodzieży. Każdy, kto zna Szymona Kowalika wie, że jest bezpośredni i zawsze mówi otwarcie to, co myśli. Szczerze i bez owijania w bawełnę. Taki też jest ten wywiad. Zapraszamy do lektury.

– 24 lutego został Pan wybrany prezesem KKP Bydgoszcz na czteroletnią kadencję. Jakie najważniejsze wyzwania stoją przed Panem na nowym stanowisku?

– Zadania wyznacza zarząd klubu na podstawie celów, które sobie obierze. Mamy duże ambicje, jednak ja będę te ambicje tonował zebraną nauką i doświadczeniem, które mam po 11 latach pracy w piłce kobiecej. Nie obiecam nikomu awansu do ekstraligi bez odpowiedniego fundamentu. Na dziś nim nie dysponujemy. Nie mamy zespołu ani finansów na ekstraligę. Organizacyjnie zarząd posiada duże doświadczenie, warunki do trenowania i grania mamy na niezłym poziomie. Chciałbym, aby ten zarząd przede wszystkim postawił na rozwój klubu sportowy, marketingowy oraz wizerunkowy. Mamy ponad 100 zawodniczek, jest to potencjał, który należy wykorzystać. Jeżeli to wykorzystamy to za rok-dwa będziemy chcieli zbudować zespół na awans w składzie opartym w głównej mierze na naszych wychowankach. To w ostatnich latach zaniedbaliśmy. Pozwoliłem odejść kilku zawodniczkom, które za ten klub oddałyby życie, sprowadzając w ich miejsce inne, które traktowały nas jako przystań. Chciałbym także swoimi działaniami dokonać zmian w Wydziale Piłkarstwa Kobiecego w naszym regionie, bo mam wrażenie, że rozwój tej dyscypliny zatrzymał się kilka lat temu. Martwi mnie też ostatnia działalność Komisji Piłkarstwa Kobiecego w Warszawie. Zachowują się tak jakby wszyscy poszli na urlopy i jeszcze nie wrócili.

– Z władzami piłkarstwa kobiecego w Toruniu od dłuższego czasu nie darzycie się sympatią…

– Nie będę owijał w bawełnę, że kochamy się z podokręgiem w Toruniu. Nie, nie kochamy się i pewnie już nie będziemy. Wiele razy próbowałem wyjaśniać wszelkie nieporozumienia i prosiłem o szacunek do nas i innych klubów. Niestety, nie widzę tego, a wydarzenia z ostatniego roku pokazują, że tam się nie chce nikomu pracować i rozwijać. Mi nikt w KKP złotówki nie zapłacił od 2007 roku i jeżeli się czegoś podjąłem to robię to. A jeżeli się do czegoś nie nadaję lub czegoś nie potrafię zrobić to zatrudniam fachowców, pytam innych bardziej doświadczonych kolegów. Wiele razy radziłem się byłego selekcjonera Wojtka Basiuka, czy ostatnio w sprawach związkowych kolegów z Olimpii Szczecin i się tego nie wstydzę. Naszej Akademii też sami nie wymyśliliśmy, tylko otworzyliśmy ją po tym jak zobaczyłem małe dziewczynki na Pajo Cup w Szczecinie w barwach Olimpii. To, że dziewczynki grają z chłopcami podpatrzyłem w Medyku. Trzeba się otwierać na nowe horyzonty i czerpać wzorce od najlepszych. A działacze KPK w Toruniu mam wrażenie myślą, że pozjadali wszystkie rozumy. Rozgrywki Pucharu Polski na szczeblu związku, czy chociażby organizacja Halowych Mistrzostw Województwa U16 pod egidą K-PZPN, gdzie zespoły przyjeżdżają bez kart zawodniczych, kart zdrowia, bez trenerów z licencjami. W piłce młodzieżowej takie rzeczy są niedopuszczalne. Nie ma żadnych list zgłoszeniowych, a impreza nawet nie widnieje w kalendarzu rozgrywek zatwierdzonych przez zarząd K-PZPN. Takie rzeczy trzeba nagłaśniać i zmuszać osoby odpowiedzialne do poważnego traktowania swoich zadań.

– W środowisku sporo się ostatnio mówi o konieczności zmian w kobiecych rozgrywkach młodzieżowych w naszym regionie.

– Mamy 16 zespołów w województwie w kategorii młodziczek. To bardzo dużo. Nie wiem jak to dziś wygląda, ale rok temu mieliśmy najwięcej w Polsce. I co to nam daje? To, że dzielimy je na cztery grupy po cztery zespoły. Nasz zespół gra jeden turniej w październiku i jeden w marcu. Pytanie po co te dziewczęta trenują cały rok? Jak one mają się rozwijać? Na pytanie dlaczego tak jest, dlaczego nie ma pełnej ligi młodziczek „jesień-wiosna” słyszę rzeczy nieprawdziwe. Poza tym jak dziewczynki w wieku 11-12 lat mają się rozwijać grając na orlikach? Orlik jest dobry dla 8-9, no może 10-letnich dziewczynek. Przecież kadra U13 gra na dużym boisku, a tam grają właśnie te zawodniczki. Inne województwa mają ligę młodziczek i grają na dużym boisku. Zachodniopomorskie, Pomorskie, Wielkopolska to tylko te województwa najbliżej nas – już nam dawno odjechały. I niech mi pan powie, jak my mamy się rozwijać? Gramy w Makroregionalnej Lidze Juniorek Młodszych i nasze zawodniczki w większości grają pierwszy oficjalny mecz na dużym boisku, na duże bramki, bo właśnie do 13 roku życia każe się im grać na orlikach. Mam je winić, że przegrywają? Czy trenerów mam winić? W żadnym wypadku! Mam o to pretensje tylko do Komisji Piłkarstwa Kobiecego, która odpowiada za piłkę kobiecą w moim województwie. Na tym zakończę ten wątek, bo na ten temat książkę mógłbym napisać. Jakby ktoś chciał mi coś zarzucić, to jestem otwarty na konfrontację.

A jak układa się współpraca z Polskim Związkiem Piłki Nożnej? Po październikowych wyborach doszło do zmian w składzie Komisji Piłkarstwa Kobiecego.

– Andrzej Padewski zakończył swoją kadencję jako przewodniczący KPK w Warszawie. Kadencję – w mojej opinii – niezłą, ale jakby miał więcej honoru, to mógłby ją zakończyć z lepszą twarzą. Na pewno na moją ocenę jego pracy rzutuje jego postawa w sprawie licencji dla klubów ekstraligowych, w której to ja dziś mogę iść z podniesioną głową, a on zwyczajnie nas oszukał. Wiele razy powtarzał, że nie pozwoli na brak zespołów młodzieżowych. Całą Polskę poinformował 1 kwietnia na swoim profilu na portalu społecznościowym, że specjalnie przez niego powołana komisja zweryfikowała wszystkie kluby i wszystkie posiadają zespoły młodzieżowe. Po zakończeniu rozgrywek okazało się, że jednak nie mają i posypały się kary. Kary tak „surowe”, że na pewno odstraszyły pozostałe kluby od podobnych zagrywek. Karą był 1 pkt i 5000 grzywny w zawieszeniu. Mówiąc krótko: piłkarskie jaja. A już to, na co pan Padewski pozwolił Zagłębiu Lubin to jest prawdziwy majstersztyk! Niech mi pan powie, jak można zgłosić zespół do jakiejkolwiek ligi w jakimkolwiek związku w marcu, kiedy wszystkie rozgrywki już trwają. Ale OK, każdy popełnia błędy. Uważam, że lepiej popełnić błąd coś robiąc niż nie robić nic. Choć jak wspominałem, mam ogromny żal za to, że pan Andrzej Padewski okłamał nas w żywe oczy. Poza tym jednak zrobił dużo dobrego dla naszej dyscypliny i trzeba to otwarcie przyznać. Jednak co dalej? W październiku wyłoniła się nowa/stara Komisja. W zasadzie my nie wiemy do dziś czy ta komisja istnieje. Normalnie jak ja wchodzę do nowej pracy jako dyrektor czy osoba zarządzająca to wynoszę nawyki z domu; rodzice mnie tak wychowali, że należy się przedstawić, przywitać, przedstawić swoją wizję, plany itp. Mamy nowego przewodniczącego i nową komisję, a dowiaduje się o tym z portali internetowych. Nie zorganizowano spotkania z klubami, nie powiedziano jakie cele będą realizowane. Zupełnie nic, jakby byli na urlopach. Stanęliśmy w miejscu, straciliśmy pół roku. A wydarzenia ze stycznia czy lutego pokazały, że znowu mam rację. Najpierw głośna afera przed zgrupowaniem w Turcji, potem bałagan z kalendarzem rozgrywek, walkowery w Pucharze Polski. Kluby wybierają granie w akademickich rozgrywkach zamiast rozgrywek organizowanych przez PZPN, a nasza komisja w żaden sposób nie reaguje. Zmiany w kalendarzu wprowadza się na przełomie stycznia i lutego, gdzie każdy normalny klub ma już zaplanowany cały okres przygotowawczy ze zgrupowaniami czy sparingami. Czy to jest poważne? Nie wiem kogo o to zapytać, bo nie ma kogo. Nie, nie narzekam, żal mi po prostu, że stoimy w miejscu, a inni nam odjeżdżają. Jakieś trzy lata temu na jednym ze spotkań klubów w PZPN, prezes Medyka Konin Roman Jaszczak rzucił pomysł siedemnastego związku w PZPN – Związku Piłki Kobiecej. Dziś wiem, że trzy lata doświadczeń mielibyśmy za sobą, pewnie wiele rzeczy byłoby zrobionych źle, ale też bylibyśmy o wiele dalej z przodu choćby z marketingiem w Ekstralidze czy I lidze. Przez takie działania jak obecnie, ta dyscyplina za chwilę się cofnie. Nie wykorzystano w żadnym stopniu wzrostu rejestracji polskich piłkarek o 500%. Jeszcze na dodatek czytam wywiad z selekcjonerem i oczom nie wierzę – nie mamy żadnych celów, ma być lepiej. Kadra bez celu? To może ją zlikwidujmy jak kadrę futsalu, a po roku znowu reaktywujmy?

– Nie jest tajemnicą, że klub nie dysponuje wysokim budżetem. Pozyskanie sponsorów będzie zatem jednym z głównych zadań nowego zarządu. Wiemy jednak, że w obecnych czasach jest o to bardzo ciężko.

– Na pierwszym zarządzie był to jeden z tematów, które podjęliśmy. Wie pan, to nie jest tak, że Kowalik został prezesem, doszedł Pietrzyk. Mrówczyński i Wyrwas i w miesiąc w klubie będzie 100 tysięcy więcej. Jak wspomniałem, chcemy postawić na marketing i wizerunek klubu, a co za tym idzie przekonać sponsorów do inwestycji w nasz klub, bo tak to trzeba nazwać. Dziś już nie istnieje sponsoring na zasadzie dawania kasy na widzi mi się. Sponsor da pieniądze i chce widzieć efekty tego za co płaci. Chce widzieć, że jego logo przewija się przez media w artykułach pozytywnych. Chce widzieć, że jego firma daje pieniądze tam, gdzie jest dobry wizerunek. Więc te dwie dziedziny będą dla nas bardzo ważne. Chcemy stworzyć tzw. Business Card KKP. Każda firma czy osoba prywatna, która będzie nas wspierać finansowo kwotą zapisaną w umowie otrzyma taką kartę. Posiadacz karty będzie oczywiście miał przywileje inne niż normalny kibic. Będzie mógł zaparkować auto na stadionie, będzie mógł w trakcie meczu skorzystać z cateringu, napić się zimnych czy ciepłych napojów, coś zjeść. W przypadku brzydkiej pogody obejrzy spotkanie pod dachem, będzie otrzymywać gadżety klubowe oraz będzie mógł uczestniczyć w spotkaniach z zespołem. Będziemy się starać, aby karta służyła także do zakupów i usług u naszych sponsorów z extra rabatem. Zależy mi na wprowadzeniu tej karty i stworzeniu takiego standardu meczowego. Ostatnio czytałem bardzo fajny wywiad z Dariuszem Mioduskim. Oczywiście ja nie jestem Mioduski, a KKP to nie Legia Warszawa, ale mamy coś wspólnego: nigdy tak jak on nie pomyślałem, że na klubie można zarobić. Oczywiście nie mam takich planów i twardo stąpam po ziemi. Nie dysponuje takim potencjałem ani takimi pieniędzmi, ale można powiedzieć, że gdybym miał poszedłbym tą samą drogą. Myśli długofalowo i my w naszych realiach będziemy robić podobnie.

– W nowym zarządzie nie brakuje nowych twarzy. Jakie role widzi pan dla poszczególnych osób?

– To fakt, tylko ja i Maciej Pietrzyk pozostaliśmy. Role na pierwszym spotkaniu już przydzieliliśmy. Maciej i ja odpowiadamy za to samo co robiliśmy wcześniej. Maciej to przede wszystkim kontakt na linii klub-KPZPN i klub- PZPN, wszelkie rejestracje i zgłoszenia, różne sprawy formalne związane z rozgrywkami i tematy, które wychodzą na bieżąco. Do tego jego oczko w głowie, czyli strona www oraz fanpage na Facebooku. To akurat uważam, że jeżeli chodzi o piłkę kobiecą działa na najwyższym poziomie. Co ja robię, to ze skromności przytaczać nie będę, ale doba jest dla mnie za krótka. Tadziu jest sekretarzem, jego działka to porządek w dokumentacji oraz pomoc prawna w przepisach PZPN. Stasia i Marka będziemy wprowadzać w niuanse naszej pracy. Będą nas wspomagać we wszystkich zadaniach. Obaj będą reprezentować klub w rozmowach ze sponsorami oraz na innych spotkaniach. Marek zajmie się realizacją przywilejów dla posiadaczy Business Card KKP. Stasiu na przykład został wybrany szefem komitetu organizacyjnego gali 10-lecia KKP. Powtórzę się, ale nie są dla nas ważne funkcje. One są, bo muszą być zgodnie ze statutem. Dla mnie każdy członek zarządu ma tak samo ważny głos jak ja. Każdy z nas reprezentuje klub i każdy z nas wnosi coś do tego zarządu, co pokazało nam pierwsze spotkanie i ożywiona dyskusja na każdy z tematów. To mi się bardzo podobało i oby tak było dalej.

– Poza zarządzaniem klubem, sporo pracy przysparza także zarządzanie Stadionem Miejskim. Odkąd obiektem przy ul. Słowiańskiej zarządza KKP widocznych jest wiele zmian, jak choćby wymiana krzesełek, zamontowanie tablicy świetlnej, zakup profesjonalnego nagłośnienia czy odświeżenie ogrodzenia. Nowych zadań jednak nie brakuje.

– Rzeczywiście jest sporo pracy. Śmieję się pod nosem jak spotykam ludzi ze środowiska piłkarskiego którzy mówią „wy macie fajnie, macie stadion”. Fakt, mamy i zarządzamy nim. Miasto zaufało nam i mam nadzieję, że tego zaufania nie stracimy. Jednak nie jest to takie łatwe, pracy jest bardzo dużo. Na wszystko potrzeba pieniędzy. Miasto pokrywa media, ale pozostałe rzeczy jak naprawy hydrauliczne czy elektryczne, zatrudnienie gospodarza, sprzątaczki, zakup środków czystości czy odśnieżanie boiska, to wszystko jest po stronie naszych wydatków. Nagłośnienie, tablica to efekty inwestycji Urzędu Miasta za co dziękujemy, ale pewnie by ich nie było, gdyby włodarze miasta nie widzieli, że się staramy i dbamy o ten stadion jak tylko możemy. Wymiana krzesełek to 80% naszego wkładu, płot malowaliśmy sami razem z zawodniczkami; każdy dołożył swoja cegiełkę. Koszty farby to ponad 3 tysiące złotych z naszych środków. Największy problem z jakim się zmagamy to budynki. O ile budynek tzw. biurowy wygląda nieźle w środku jak i na zewnątrz, to już szatniowy wygląda dobrze tylko na zewnątrz, bo w środku szkoda to komentować. Tam potrzebny jest kapitalny remont. Wydajemy kilka tysięcy złotych na naprawy WC i pryszniców. Rury są w opłakanym stanie, ciągle się coś zapycha. Drzwi wypadają z zawiasów itp. Naprawy czegoś, co nie powinno być już w użyciu wymagają dużych nakładów finansowych. Chcemy wnioskować o remont tego budynku nawet kosztem tego, że na lata 2017-2018 nie dostaniemy żadnych środków na inne rzeczy takie jak bramki, wyposażenia budynków itp. Remont budynku szatniowego to jest dla nas priorytet. Liczę na przychylność Urzędu Miasta chociażby dlatego, że nie raz pokazaliśmy, że dbamy o pieniądze miasta i o stadion jak o swój dom. Jest przez to jakiś stres, bo każdy z nas chce, żeby wszystko było zrobione jak należy.

– W tym roku KKP świętuje 10-lecie istnienia. Wiemy, że są już pewne jubileuszowe plany.

– Nie wyobrażam sobie, abyśmy tego nie uczcili. 10 lat, w tym 5 lat w ekstralidze, awanse i spadki. Jest co wspominać. Jak wspominałem Stanisław Wyrwas został szefem komitetu organizacyjnego gali z okazji 10-lecia. Razem z Markiem Mrówczyńskim będą odpowiadali za wybór miejsca, terminu itd. Myślę, że w tym się dobrze czują i poradzą sobie. Oczywiście wszyscy im pomożemy w organizacji gali, postaramy się znaleźć sponsora lub sponsorów, którzy nas wesprą. Od dzisiaj na wszelkich dokumentach, stronie internetowej, fanpage i koszulkach będzie logo 10-lecia. Wszystkie oficjalne spotkania pierwszy zespół zagra w okolicznościowych koszulkach specjalnie zrobionych na tę okazję przez firmę Rhinos Sports. Po ostatnim spotkaniu ligowym w tym roku koszulki pofruną do naszych kibiców. To takie małe podziękowanie za to, że są z nami. Na koszulkach jest też ukłon w stronę zespołu – zamiast nazwisk jest napis „Wiara, Nadzieja, Walka”. Jest to hasło, którym nasze zespoły zagrzewają się do walki przed meczem, a mi osobiście kojarzy się z największymi sukcesami w klubie. Pamiętam, że wtedy bardzo dużą rolę odgrywała atmosfera w drużynie. Dlatego postanowiliśmy, że może to hasło na koszulkach jeszcze bardziej nas scali z zespołem i wrócimy do tamtych czasów.

– Teraz porozmawiajmy nieco o stronie sportowej. Runda jesienna nie należała do udanych, zespół zajął dopiero 7. miejsce z 11 punktami. W czym należy upatrywać przyczyn takiego stanu rzeczy?

– No cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Zespół się nie popisał. My również do tego dołożyliśmy swoje pięć złotych, wyprzedając zawodniczki do innych klubów. Ale też pieniądze, które otrzymaliśmy za Anię Palińską czy Dominikę Łuczak pozwoliły nam spłacić długi. Martę Rybacką czy Oliwię Siemińską oddaliśmy za grosze, aby te dziewczyny mogły dalej grać w piłkę. Natomiast z Adrianną Szlendak rozwiązaliśmy jednostronnie kontrakt, na co po spadku z ekstraligi pozwalały nam przepisy. Do zespołu weszła młodzież i my naprawdę się z tego cieszymy. To nie jest tak, że ja to mówię szukając usprawiedliwienia słabych wyników. Uważam, że główną przyczyną było to, że przez ostatnie sezony w ekstralidze zespół zapomniał, jak się wygrywa. Psychicznie dziewczyny siadły i było to widać jesienią. Nie było spotkania, w którym byśmy nie byli lepszym zespołem. No może poza meczem w Gorzowie czy drugą słabszą połową w Poznaniu, każdy mecz mogliśmy wygrać różnicą 3-4 bramek. To jednak już za nami i wierzę, że na wiosnę odpalimy.

– Zimą zespół mocno pracował – zarówno na własnych obiektach jak i na obozie w Wągrowcu – aby wiosną prezentować się zdecydowanie lepiej. Trener Adam Góral chwali pracowitość i zaangażowanie swoich podopiecznych. A jak to wygląda z Pańskiej perspektywy?

– Znam filozofię przebudowy zespołu przez Adama. On w to wierzy i nawet jakby mi się to nie podobało czy na dziś nie było efektów, to jego wiara daje mi odpowiedź, że obrał słuszną drogę. Cały czas szukał tego optymalnego rozwiązania i pewnie jakby musiał, to jeszcze bramkarka Daria Granowska zagrałaby w polu. Żartuje oczywiście, ale widać po jego ruchach kadrowych, że szuka i mam nadzieję, że znajdzie. Na podstawie dwóch sparingów z zespołami ekstraligowymi mogę powiedzieć, że widać już to czego poszukiwał. Nie do końca jeszcze wszystko wygląda tak jakby trener chciał, ale jest widoczny progres. Troszkę plany pokrzyżowała przykra sytuacja życiowa Ani Lewandowskiej, ale wierzę, że wróci do nas szybko. Ona wie, że na nią czekamy i wszyscy jej tu pomożemy.

– Trener Adam Góral cieszy się dużym zaufaniem zarządu. Czym na nie zapracował?

– Trener wierzy w ten zespół to i ja wierzę jemu. Nie mam powodów, żeby myśleć inaczej. Daliśmy Adamowi komfort minimum dwuletniej pracy z zespołem. Wiem, że to dla trenera bardzo ważne. On się cały czas uczy, ale przecież to nie jest żadną ujmą. Dobrze, że Adam chce tę wiedzę chłonąć, a nie chodzi nadęty jak paw. Widać też jedną bardzo ważną rzecz i dzisiaj mogę chyba to głośno powiedzieć: zespół i trener skoczą za sobą w ogień. Pół roku temu mogli co najwyżej rozpalić grilla (śmiech). To jest bardzo ważne!

– Zarząd myśli już z pewnością o kolejnym sezonie. Możemy spodziewać się zmian personalnych w zespole?

– Oczywiście myślimy już o budowie drużyny na przyszły sezon. W kolejce do kadry pierwszego zespołu czekają kolejne zawodniczki z rocznika 2002-2003. Tak zupełnie na poważnie, to wiosna da nam odpowiedź w jakim jesteśmy miejscu, a trener Góral będzie wiedział na kogo może liczyć. Nic nie obiecuję. Jesteśmy po wstępnych rozmowach z czterema zawodniczkami. Dwie z nich kibice KKP znają, a może inaczej – na pewno pamiętają. Co z tych rozmów wyniknie, to już pokaże czas i możliwości finansowe klubu. Nie zrobię niczego, co mogłoby narazić nasz klub na zadłużenie.

– Klub dużą wagę przykłada do szkolenia młodzieży. W klubie prężnie rozwijają się grupy młodzieżowe. Proszę opowiedzieć naszym kibicom o pracy KKP z młodzieżą i planach na przyszłość z tym związanych.

Faktycznie przykładamy do tego szczególną wagę. Mamy kilka grup młodzieżowych, mamy gdzie trenować. To jest już dużo, czego więcej chcieć? Wyników? Nie można tego wymagać od 8-10 czy 12-letnich dziewcząt, a nawet od juniorki młodszej. Ktokolwiek mi powie, że w tym wieku ważne są wyniki, będę się z nim kłócił. Z rocznika 2000 z klasy sportowej mamy dzisiaj w I zespole trzy zawodniczki. W drugim zespole jest jedna. To dużo. Liczyłem, że dwie będą sukcesem. Zaznaczam, że one mają po 16 lat. Z całej klasy chyba jeszcze dwie grają w piłkę. Reszta przestała. Nikt od tego rocznika nie wymagał osiągania konkretnych wyników. Wygrywały i przegrywały na zmianę. Dziś wiem, że te które wymieniłem są z tego rocznika najlepsze. W tym wieku reszta by zginęła grając dalej w piłkę, bo traktowałyby to mało poważnie. Dlatego ich nie ma. W Akademii, która jest zależna od klubu a klub od niej, trenuje ponad 40 zawodniczek, którymi opiekuje się kilku trenerów. Na turniej halowy potrafi pojechać trener I zespołu – to ważne dla nich. One wiedzą kim on jest i czują się inaczej. Zespoły grają w lidze z chłopcami, te dziewczynki, które grają w tej lidze z dwoma turniejami na rok też grają z chłopcami, bo gdzieś muszą. Dziś narzekają, ale za 2-3 lata zostaną tylko te, które wytrzymają. Na pewno widać, że jest kilka perełek, ale czeka je dużo pracy. Rodzice też to rozumieją, co bardzo mnie cieszy. Widziałem ostatnio filmik Piasta Gliwice na temat rodziców i wywoływanej przez nich presji na swoje pociechy. My takiego problemu nie mamy. Rodzice nawet jak mają swoje zdanie, to tego dziewczynkom ani nam nie okazują. Powiem więcej: rodzice naszych zawodniczek są dla nich wielkim wsparciem, za co im dziękuję. Plany na przyszłość to jeszcze większa promocja piłki kobiecej i jeszcze więcej zawodniczek w klubie. Martwi mnie trochę reforma edukacji. Likwidacja gimnazjów to dla nas cios. Dla roczników 2004/2005 oraz 2006 nie ma możliwości utworzenia klasy sportowej. Następnym rocznikiem jest 2007, który może utworzyć klasę w IV klasie szkoły podstawowej. Dziewczynki mamy z całej Bydgoszczy oraz spoza niej. Dla rodziców to problem logistyczny: dowieźć i odebrać. Nie mamy też wiedzy, czy ten rocznik jest przygotowany na funkcjonowanie w ramach klasy sportowej. To spore ryzyko i kolejna niewiadoma. Na ostatnim zarządzie temat był dyskutowany i teraz musimy podjąć decyzje, bo czasu już bardzo mało.

fot. Maciej Mrozik

Nowy Zarząd KKP Bydgoszcz. Szymon Kowalik wybrany prezesem

Luty 25, 2017 by · Leave a Comment
Filed under: Bez kategorii 

KKP_HERBW dniu 24 lutego 2017 r. w sali konferencyjnej Stadionu Miejskiego przy ul. Słowiańskiej odbyło się Nadzwyczajne Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze KKP Bydgoszcz. Jego najważniejszym punktem był wybór nowego zarządu klubu. Nowym prezesem KKP Bydgoszcz wybrany został Szymon Kowalik, wiceprezesem – Maciej Pietrzyk, sekretarzem – Tadeusz Pietrzyk, a członkami zarządu Marek Mrówczyński i Stanisław Wyrwas.

Z kandydowania do Zarządu ze względów osobistych zrezygnował dotychczasowy prezes – Krzysztof Wodziński. Zadeklarował on jednak, że nadal będzie wspierał klub i w razie potrzeby służył pomocą. Walne Zebranie podjęło uchwałę o nadaniu Krzysztofowi Wodzińskiemu tytułu Honorowego Prezesa KKP Bydgoszcz. Prezesowi Wodzińskiemu dziękujemy za wszystko co przez ostatnie lata zrobił dla klubu, przyczyniając się do jego dynamicznego rozwoju.

Następna strona »

Featured Ad
Marquee Powered By Know How Media.